Archiwum dla sierpień, 2007

…odtwarzacz mp3 online

A mowa o bardzo ciekawym serwisie muzycznym. Kiedyś istniejącym pod nazwą blogmusik.net który został zamknięty ze względu na prawa autorskie. Teraz istnieje jako deezer.com. A co tu takiego ciekawego? Otóż wyobraźmy sobie odtwarzacz mp3. Mamy go tam gdzie mamy neta. Logujemy się na stronce. Tworzymy playlisty. Słuchamy ulubionej muzyki. Szukamy podobnej muzyki. Świetna rzecz! Może nie ma tu tylu utworów w bazie jak w last.fm ale serwis powoli rośnie. Co jest godne zauważenia…serwis działa całkiem stabilnie i zawiera sporo starych kawałków :-D

Jednym zdaniem: Masa muzyki za free i bez zapychania sobie dysku plikami muzycznymi. 

…ocena z religii wliczana do średniej

Buahahaha! Co ten nasz rząd znów wymyślił! Tóż to parodia pełną gębą! Najwyraźniej nasze kochane państwo jest pod pantoflem kościoła. Cofamy się do średniowiecza. A co jeśli moje dziecko nie będzie wyznawać wiary chrześcijańskiej? Zostanie zwolnione z religii czy może będzie nieklasyfikowane co odbije się na jego świadectwie? Niech mi to ktoś wyjaśni.

Jeżeli równoznacznie z religią będzie wprowadzona etyka to rozumiem. Puszczę swoje dziecko na coś takiego. Ale czemu mam z góry narzucać mu wiarę i sposób jej zdobywania w szkole? Nie dziwię si, że wszyscy naokoło krytykują pomysły pana Giertycha.

Przewodniczący Rady Episkopatu Polski ds. Środków Społecznego Przekazu abp Sławoj Leszek Głódź wypowiedź ministra ocenił jako nieroztropną i szkodliwą. Jego zdaniem, decyzja o nieuwzględnianiu religii w obliczaniu średniej dyskryminowałaby wierzących różnych wyznań.

Cytat: Gazeta.pl

…illusion – nóż

Powrót do korzeni :-) Stary dobry ostry kawałek! Echh…

…po co mi telewizja?

Ostatnio przestałem oglądać telewizję. Chodzi mi głównie o wiadomości i inne pierdoły. Czasem obejrzę sobie jakiś film. Czemu? Otóż nudzi mnie i okropnie irytuje powtarzanie wiadomości o kolejnym zamachu w Iraku, kolejnym wybryku Giertycha czy strajku pielęgniarek. Po co mi to? Ani nic mi to nie daje ani to ciekawe. Gdyby tak puszczali więcej serwisów informacyjnych ale nastawionych tematycznie jak np. portale internetowe. Czytam to co mi sie podoba i to co chcę czytać. Dziwię się ludziom którzy potrafią oglądać wszystko jak leci a po dwóch dniach zapominają o czym były wiadomości. Zabijanie czasu? Bo na pewno nie można nazwać tego pochłanianiem informacji. No chyba, że pochłania się je jak Kelly Bundy w jednym z odcinków sławetnego serialu o rodzince życiowych ofiar. Jednym uchem wpuszcza a drugim wypuszcza.

Może w przyszłości się coś zmieni bo jak na razie to ja zostaję przy internecie. Wybieram rodzaj informacj, dorzucam do czytniki RSS i lecę. Czytam tylko to co mnie interesuję.

…seksowne laski w anglii

Ten post może być nieodpowiedni dla niektórych czytelników. Ostrzegam! Zresztą i tak pewnie wszyscy go przeczytają ze względu na tytuł :-)

Przechadzając się ulicami Bristolu zauważyłem jedną, acz bardzo wyraźną prawidłowość. Co trzecia angielka ma problem z nadwagą. Parę dni temu byłem świadkiem bardzo śmiesznego lecz niestety przykrego zdarzenia…Czekam sobie na autobus do centrum a tu ni stąd ni zowąd pojawiają się dwa wielkie hipopotamy!Cały chodnik zajęty! Ja w panikę! O mało nie narobiłem w gacie! Na szczęście hipcie także przyszły na autobus. BTW, miałem obawy przed wpuszczaniem ich na “pokład” autobusu…Ale co najważniejsze! Owe dwie kobiety przeszły zaledwie kilkadziesiąt metrów aby w finalnym momencie jedna z nich klapnęła sobie pod drzewem zalewając się potem i strasząc zawałem serca. Swoim. Nie moim.

Do czego zmierzam…Kobiety tu najwyraźniej nie mają żadnej świadomości na temat swego zdrowia. Pal licho figurę modelki albo gwiazd z TV. Tu chodzi przede wszystkim o własne zdrowie! Na dodatek dzieci wyglądają tu tak samo. 3-4 letnie dziecko które waży więcej niż ja! Matki to chyba karmią je chyba od małego mieloną papką “Fish & Chips”.

A co wyrasta z takich dzieci? Owe seksowne laski! Takie cud, że głowa boli! Ale co kraj to obyczaj. Ja tam wolę nasze polskie kochane dziewczyny. Przechadzając się wieczorem po deptaku w Zielonej Górze widzę same śliczne dziewczyny. Nie mówię o wytapetowanych laluniach ale o tych po których widać, że dbają o siebie i o to właśnie chodzi. Tu natomiast odwrotnie…Do tego ten specyficzny styl malowania się nastoletnich gówniar…Karnacja blada jak ściana w szpitalu a makijaż jak u Dody Co Robi Lody. Nie mówię żeby każda wyglądała jak hebanowy stół ale delikatna opalenizna dodaje uroku. Także ubiór to porażka. Dziewczyny tu nie potrafią się ubierać. Zero gustu w doborze ciuchów. Czasem zdarzy się jakiś wyjątek.

Podsumowując:Seksowne laski to można tu spotkać tylko na plakatach i pochodzących z innych krajów. Polki, Hiszpanki, Francuzki, czasem trochę orientu i czarnoskórych dam. Za rodowite angielki nie polecam się brać. Oczywiście trochę hiperbolizuję ale ogólny zarys przedstawiłem…

..dzień z życia w anglii

Dzyń, Tyń, Lalala…Dzyń, Tyń, Lalala…Dzyń, Tyń, Lalala…budzik dzwoni… Jeden snoozik i wstaję…Dzyń, Tyń, Lalala…Dzyń, Tyń, Lalala…Dzyń, Tyń, Lalala…ok..6.00…wstaję…gdzie spodnie?…o…jest i podkoszulek…tup-tup-tup-tup-tup-tup-tup-tup-tup…po schodach do kuchni…wstawiam wodę na kawę…łazienka…sik…sik…kuchnia…zalewam kawe…kromale do pracy…piję kawe………..

Ok.Właśnie wstałem. Wychodzę do pracy. Idę 30 min mijając po drodze innych takich jak ja, śpieszących się do pracy. W pracy jestem o 7.00. Clock in, szatnia i na construction site. Co dziś do roboty? To samo. Wstawianie okien do wielkiego ośrodka krwiodawstwa w Bristolu. Pracuję głównie z angolami ale mam dwóch znajomych polaków z którymi mieszkam. Praca wre (albo i nie), każdy coś robi. Ja się opalam (albo i nie). 10.30.Przerwa. Zjemy coś :-D Kromalki albo domowe jedzonko odgrzane w mikrofali. Wszystko popite pomarańczowym sokiem. Przegląd prasy brukowej (w celu sprawdzenia pogody i półnagich lasek). 11.00.Wracamy do roboty i ciąg dalszy jak przed przerwą.13.30.Następna taka sama przerwa.14.00.Znów praca. Trochę pogadam z angolami, pośmiejemy się i poobijamy. O 5.00 koniec. Szatnia, Clock out, droga do domu. Teraz prysznic, obiadek i odpoczynek…Zajrzę na bloga, sprawdzę pocztę i włączę komunikator. Posiedzę i pogadam ze współlokatorami. Godzina 0.00. Idę spać…Dzyń, Tyń, Lalala…Dzyń, Tyń, Lalala…Dzyń, Tyń, Lalala…budzik dzwoni… Jeden snoozik i wstaję…

…job agency, a very imperfect institution

Nigdy więcej pracy przez agencję pracy w Anglii. Raz, że skubną Ci kasę z każdej wypłaty to na dodatek mnóstwo z nimi bałaganu. Tak jak teraz. Agencja uroczyście dostarczyła mi list z informacją, że muszą obciążyć mnie kosztami w wysokości 15£ za wystawienie czeku. Jakiego czeku ja się kurwa pytam!! Przecież dałem im dane konta bankowego. Czy to sposób na zdzieranie kasy z klientów czy bałagan w dokumentach? Teraz ja muszę biegać i załatwiać wszystko sam. A mailem nie wyślę bo nie ma tam mojego podpisu. Zadzwonić też nie zadzwonię bo cały dzień siedzę w pracy co także wyklucza osobistą wizytę w biurze owej agencji.

Ten kraj ma naprawdę pojebane w tych sprawach. Masa tępych angoli którym trzeba po trzy razy powtarzać jedną rzecz aby zapamiętali…Echhh… I na dodatek tacy siedzą w administracji biurowej. Jezus Kurwa Ja Pierdole!

Rada dla wszystkich pracujących w Anglii przez agencję. Zawsze ale to zawsze upominajcie się na wszelkie sposoby o swoje pieniądze i dokumenty. Czy to mailem, tradycyjną pocztą, telefonicznie lub najlepiej osobiście.

…why linux is better?

Choćby dlatego:

I dlatego chcę w najbliższym czasie zainstalować nowego Ubuntu…Niech Microshit pokaże coś lepszego :D

…anglia no good?

Czyli co mi się w England nie podoba:

  • KOBIETY!!!
  • chleb – jeśli da się to tak nazwać
  • agencje pracy – mają Cię w nich za beetroota
  • domy – po pijaku za cholerę nie trafisz do swojego bo wszystkie takie same
  • deszczu – pada nawet gdy świeci słońce
  • ruchu lewostronnego – za nic się nie mogę przyzwyczaić
  • sztucznej uprzejmości angoli – How are you mate? A nic ich to nie obchodzi, zwyczaj po prostu.
  • dwa krany – jeden od ciepłej drugi od zimnej wody…hmmmm

Z czasem dopiszę jak coś mi się nie spodoba :D