Archiwum dla grudzień, 2007

…sylwester!!!

Dziś sylwester! Będzie zabawa, picie oraz końcowe “praying to the porcelain God”. Zobaczymy jak to wyjdzie w praniu…Zaopatrzony w alkohol śmiem twierdzić, że nockę przeżyję w miarę dobrze :)

Swoją drogą usłyszałem dziś od kumpla gdzie spędza sylwka. A gdzie? No jak to gdzie? W World Of Warcraft! Podobno mają być fajerwerki (wirtualne) i szampan (wirtualny) oraz skąpo odziane panny (także wirtualne)…Szkoda gadać…trzeba iść spać by jutro nie spać :)

…10.000

Wbiło 10 tys. odwiedzin :) Tyle razy ktoś wpisując różne głupoty (lub nie) trafił na mojego bloga. Oczywiście są też tacy którzy z chęcią czytają moje wypociny. Fakt ten mnie bardzo cieszy. Może jeśli czytelników będzie więcej to i blog będzie konkretniejszy (nie na darmowej domenie). Tak więc zachęcam do odwiedzania bo w dużej mierze to właśnie motywuje mnie do pisania :) Pozdrawiam!

…nasza-klasa za bardzo wspólna

Kto nie słyszał o tym nowym portalu. W związku z tym nie napiszę tu do czego jest ten portal, streszczę jedynie: Znajdź kumpli ze starych czasów! I wystarczy…

A teraz do sedna. Swego czasu byłem użytkownikiem Facebook.com. Nasza-klasa jest jego marną namiastką. Nie żebym się wymądrzał i krytykował teraz naszą-klasę. Tutaj skrytykuję i przestrzegę jakie zagrożenia niesie ze sobą posiadanie konta w tego typu portalach lecz skupię się na rodzimym projekcie gdyż jest on nam najbliższy.

Spójrzmy na to co podajemy jako nasze dane w profilu. Niby określamy kto je może podejrzeć lub nie dajemy ich wcale. Ale po co są znajomi znajomych którzy mają kolegów i koleżanki. Trochę podpytania i mamy numer gg, maila i czasem nawet obecny adres naszego znajomka który nie podał danych. To nic, że nie chcesz uczestniczyć w tym szaleństwie. I tak ktoś w końcu doda zdjęcie klasowe na którym, niechybnie niczym bohater drugiego planu, znajdujesz się Ty.  Zapytaj kolegę, koleżankę, starego nauczyciela czy nawet kuzynkę czy wujka o stare wspomnienia. Można wyciągnąć wszystko i tym samym dowiedzieć się masy rzeczy o obecnym Tobie. A nie podając żadnych danych łamiemy założenie tego serwisu, więc po co mamy tu konto? Koło się zamyka…

Niby nic wielkiego, powiesz. Machnę ręką i pójdę dalej nie zwracając uwagi na jakieś tam nic nie znaczące przytyki. Tak? A wyobraźcie sobie taką sytuację (autentyki z Facebooka). Idziesz na spotkanie w sprawie pracy w poważanej firmie. Kupa kasy za stanowisko, fura i takie tam bzdety. Pracodawca przeprowadza z tobą miłą rozmowę, świetnie Ci idzie, fucha prawie pewna. A tu nagle nasz przyszły zwierzchnik wyskakuje z pytaniami: “Jak tam studenckie bojkoty produktów mojej firmy? Zapalić trawkę też pan sobie lubi czasem? Będzie pan popalał w toaletach w przerwach obiadowych? A jak tam z tym wystawianiem gołego tyłka z okna pociągu zeszłego roku na wakacje?” Cholera! Skąd on to wie myślisz…Niestety nie jest on w ciemię bity i sprytnie przeszukał serwisy społecznościowe  (poczytał trochę na naszej klasie), info na blogu (wpisał imię i nazwisko a blog wyskoczył na 1 miejscu), wypowiedzi na forach (linki podałeś na blogu) itp. Skoro on to znalazł bez problemu to i każdy znajdzie i nie jest to bynajmniej dobra wizytówka dla firmy. Niestety nasze szanse zatrudnienia w tej firmie zmalały do kilku procentów…

Bardzo śmiesznym i zarazem niebezpiecznym faktem jest to, że na naszej-klasie zakładają konto policjanci. Chodzi o tych co się ukrywają pod kominiarkami. Wystarczy, jakiś mniej świadomy kolega policjant zamieści fotkę kolegów po fachu i podpisze, że trzeci od lewej (ten w krzywo nasuniętej kominiarce to Zenek z 5c) a potencjalna osoba chcąca zemścić się na tej osobie bez problemu odnajdzie w sieci naszego Zenka. Nie wierzysz? Poczytaj, LINK. Internet nie jest taki bezpieczny jak się większości wydaje. I nie trzeba być specjalistą aby znaleźć jakieś info…

Przykładów nadużycia naszej prywatności znajdziemy sporo, ja przytoczyłem tylko niektóre. Co prawda sam mam tam konto, mam zdjęcia i także nie za bardzo stosuję się do zasad bezpieczeństwa, które opisałem bo nie ma co demonizować tego zjawiska i być paranoikiem, lecz niech każdy zwróci uwagę na to co robi on i jego znajomi na naszej-klasie…

…sweet reminiscence

Normal day…the same 24 hours like always…unwanted discovery that brings sweet reminiscence…why? Because it reminds me about past times. The times that was filled with happiness, sweetness, sorrow, anger and…pleasure? Was it worth? Sure..but I’m not certain if it was right that I was in such a bad state after this time passed away like dust. Only hollow emptiness was left…

And now some memories are back…not as strong like on these days but still hurting and making some wounds bleed for some spells. It’s hard to recover. The only solution is to find another kindred spirit.

…analfabeci!

Choć ten wpis miał być z założenia zbiorem pretensji, irytacji i ogólnego znienawidzenia świata to postaram się powstrzymać od niepotrzebnego nasycania emocjami moich wypocin.

Zauważył to każdy czytając np. komentarze na portalach, posty na forach czy blogowe wpisy…A co? Otóż zbiór znajomo wyglądających znaczków niestety umiejscowionych w tak dziwnej kolejności, że nie sposób odszyfrować jaki przekaz zafundował nam twórca.
Moderatorzy przeróżnych for toczą bezustanną wojnę z masą dzieci neostrady lub troli którzy nie potrafią przelać swych myśli w normalny sposób i bez błędów. Portale typu fotka.pl czy epuls.pl nie poprawiają tej sytuacji. Co ciekawe to w takich miejscach tworzy się nowy język (polskawy lub ponglish) który jest w niczym podobny do ojczystej polszczyzny. Słowa typu: “koffam”, “poklikash?”, “nOOb”, “$iema” i tym podobne twory to standard na tego typu serwisach. Jeden powie, że nie ma co się dziwić bo to portale zrzeszające w większości młode osoby. Że co? To niby nie mają obowiązku pisać z zasadami polskiej pisowni oraz netykiety? Upowszechnienie internetu dla każdego otworzyło bramy na świat gdzie nie trzeba się trzymać twardo wyznaczonych kanonów. Przeciętny użytkownik myśli, że jest anonimowy w sieci (co niestety nie jest prawdą) i szaleje do woli. Żeby trzymać się tematu to przytoczę jedynie przykład z łamaniem zasad ortografii, nawet tych najbardziej podstawowych. Pisanie zdań z małej litery, niewiedza o tym czym jest przecinek (cholernie ciężko przeczytać pół strony na jednym wdechu), o kropce nawet nie wspomnę, “u” i “ó”, i na koniec: po “p” zawsze “rz”(wyjątki: pszczoła, pszenica). Czy to aż takie trudne? Czy naprawdę tak ciężko coś napisać w MS Word, kliknąć żeby program sprawdził i poprawił błędy a potem wkleić to tam gdzie akurat chcemy przelać nasze marne wypociny? Internet spowodował, że cofamy się i używamy prostych słów, przestaliśmy czytać książki dzięki którym wzbogacało się nasze słownictwo. Test może? Wymień w 5 sekund pięć synonimów słowa “szybko”. Tylko nie pytaj co to znaczy synonim…

Doszliśmy do momentu gdzie ludzie nie potrafią czytać (umieli ale gdzieś po drodze zapomnieli jak to się robi). Typowy polak nie potrafi przeczytać w miarę szybko jakiegoś tekstu. Artykuły w gazetach to horror (dlatego popularne brukowce biją kasę, tam nie musisz wiele czytać). Niektórzy co posiedli tą zapomnianą umiejętność niestety nie umięją posiąść mistrzostwa w tej profesji i czytanie ze zrozumieniem to dla nich katastrofa. Krótki tekścik biurowy gdzie trzeba podać parę prostych informacji to dla nich wyzwanie któremu nie sposób sprostać. Dziwię się tym osobom które w szkole średniej dalej czytają literując słowa! Nie dziw się czytelniku! Takie przykłady znam z życia. To nie jest śmieszne, to jest tragiczne. Udzielałem korepetycji takiej jednostce. Owa jednostka jako zadanie miała przetłumaczyć tekst (bez problemu poszło), napisać po polsku to samo (zero problemów), a na koniec odpowiedzieć na parę pytań związanych z tekstem (pytania po polsku). Efekt oczywisty…niemożność zrozumienia tekstu spowodowała zawalenie tej części zadania. Co najciekawsze gdy zadałem pytanie o czym jest ten tekst (ogólnie) otrzymałem ciche: “Nie wiem…”. Bez jaj ludzie! Ta osoba miała 15 lat! Tekst, to było zaledwie 60-70 słów!

Niedawno dostałem maila od znajomej. Z szacunku nie zamieszczę tego tekstu…I tu mam pytanie. Czy pisząc list do kogoś zaczynasz zdanie od małej litery, nie piszesz cześć ani do zobaczenia? Czy walisz takie błędy, że krowy zaczynają latać jak się im to przeczyta? A może zapomniałeś co to jest “list”? Otóż list to stary wynalazek, bardzo stary. Namiastkę tego (choć wygodniejszą i szybszą) znajdziesz pod tajemniczo brzmiącym słowem “e-mail”. Już wiesz o czym mowa? To świetnie :) Tu zacznę…
Jako, że e-mail wyewoluował z normalnego “pisanego” listu nie trzeba nikomu mówić. Pisząc coś takiego staramy się trzymać jakiegoś wzoru. Nie mogę wyobrazić sobie sytuacji gdy ktoś pisze maila do jakiejś firmy z prośba o pracę i wali straszne błędy. Nie wróżę takiej osobie przyszłości w tej firmie (ewentualnie jako dziadek klozetowy, chociaż i tam trzeba umieć czytać i pisać). Powiem szczerze: jak dostaję takiego maila to szczerze odpisuję, że jeśli nie potrafisz do mnie normalnie napisać, to lepiej nie pisz wcale. Mam swoje zasady (trzeba mieć jakieś). Podobnie z rozmowami przez komunikatory internetowe. Boże (a raczej “boshe”) co tu się wyrabia! Rozumiem, że czasem szybko piszemy i popełnimy jakiś błąd. Z tego co widzę u mnie, to większość moich znajomych po błędzie poprawi się. Ale jak ktoś pisze z rażącymi błędami i nawet nie zdaje sobie z tego sprawy to kończę rozmowę i podaję link do strony z cudownym przekazem: http://13k.pl/-/sugestia.php
Skoro jestem przy komunikatorach to chciałem przytoczyć trochę o durnych łańcuszkach ale to chwilowo nie na temat. Temat na inny raz.

Tym oto krótkim wpisem chciałbym wyrazić moją opinię na temat tego co się ostatnio wyprawia. Nie pasuje coś? Daj znać, pogadamy. Ale na boga, jak to nie będzie konstruktywna krytyka napisana po polsku a “polskawu“, to poczęstuję serią linków do wcześniej wspomnianej strony…

…indoktrynacja jabbera

Jako, że już od pewnego czasu używam jabbera chciałbym pokazać parę ciekawych rzeczy które możemy robić dzięki temu protokołowi.

1. Infobotinfobot@infobot.pl – po dodaniu tego kontaktu do naszej listy kontaktów będziemy mogli pogadać sobie z mało rozmownym ale za to jakże użytecznym botem. Oto co nam oferuje:

  • sprawdzenie pogody
  • słowniki oraz encyklopedie (w tym Wikipedia)
  • wiadomości
  • program TV
  • waluty,wyniki lotto, imieniny
  • i jeszcze trochę

Aby uzyskać pełną listę poleceń wystarczy napisać do infobota pomoc

2. Zasoby – niewiele mówiąca nazwa której nikt nie potrafi za dobrze wytłumaczyć. Jest to jedna z głównych zalet jabbera dzięki której możemy znacznie ułatwić sobie życie.

Przykład: spróbujcie jednocześnie zalogować się na swoje konto będąc już zalogowanym na nim. Udało się? Nie. Następują komplikacje i programy się “gryzą”. W jabberze to nie występuje ponieważ możemy zalogować się na nasze konto wiele razy jednocześnie i z każdego bez problemu pogadamy ze znajomymi.

Przykład: Mamy 3 komputery w domu (pokój, biuro i kuchnia). Na każdym mamy uruchomiony komunikator (jest to dla nas konieczne lub po prostu lubimy mieć kontakt ze światem). Na każdym komputerze mamy uruchomiony komunikator (zalogowane to samo konto) a każdy z nich ma inny priorytet (pierwszeństwo). Zasoby: Pokój (14), biuro (19), kuchnia (7). Jak widać najwyższy priorytet ma komputer w biurze. Teraz ktoś do nas wysyła wiadomość, nasz serwer (tam gdzie mamy założone konto) sprawdza gdzie jest najwyższy priorytet i dam przekazuje wiadomość w efekcie czego widzimy ją na kompie w biurze. Proste? W praktyce jeszcze łatwiejsze. To tylko przykład poglądowy. Możliwości wykorzystania zasobów jest wiele. Dodatkowo możemy nazywać zasoby jak chcemy (np. miejscem pobytu dzięki czemu znajomi wiedzą gdzie się znajdujemy) a rozmówca może zadecydować gdzie wysłać nam wiadomość. Wystarczą 2 kliki myszą.

3. Jobble - to w sumie ciekawostka. Dzięki zalogowaniu się w serwisie i dodaniu kontaktu do listy stawiamy “żarówkę” na mapie świata. Owa żarówka (symbol jabbera) pokazuje w którym miejscu się znajdujemy. Możemy dodać kilka żarówek w zależności w jakich miejscach korzystamy z komunikatora (zasoby) Więcej dokładnego info na stronie jobble.org

4. Jogger - czyli blog przez jabbera. Typowy (w sumie to posiadający wiele ciekawych opcji) blog z tą różnicą, że wpisy możemy dodatkowo zamieszczać przez nasz komunikator po dodaniu odpowiedniego kontaktu do naszej listy. W praktyce oznacza to, że nie musimy każdorazowo wchodzić na stronę aby coś napisać na naszym nic nie wartym blogu. Adres: jogger.pl

5. Stany - mamy ich więcej dzięki czemu wiadomo co robimy i czy nam przeszkadzać czy nie. Dostępne stany to: Dostępny, Chętny do rozmowy, Zaraz wracam, Nieobecny, Nie przeszkadzać, Niewidoczny. Jak widać łatwiej wyrazić nasz nastrój do rozmowy.

To chyba najciekawsze rzeczy o których jeszcze szerzej nie pisałem. Jak ktoś chciałby coś dodać od siebie to proszę o kontakt przez jabbera :D