Archiwum kategorii 'ludzie' Category

…Scent of a Woman

Dziś całkowicie odbiegam od tematu. Otóż wracając do domu autobusem rozglądałem się po “pięknej” Viridis Mons. Zachlapana i zimna bo ociekająca wodą z nieba. Powiało chłodem można rzec…Nagle w pewnym momencie do miejskiego autobusu wskoczyła młoda dziewczyna będąca zapewne studentką. Autobus wypełnił się pięknym świeżym zapachem jej perfum. I w tej chwili przypomniałem sobie, że to jest właśnie zapach perfum. Nie żadne tam słodkie, gorzkie czy owocowe. Świeże. Nie wiem jakie ale takie powinny być. Słodkości zostawmy babciom! No! Koniec :)

…universum netvibes

Ciąg dalszy mojej zabawy z netvibes. Dziś stworzyłem sobie uniwersum które jest dostępne dla każdego pod tym adresem. Dzięki temu możemy stworzyć swoją stronę gdzie zamieśćimy wspomniane w poprzednim poście dodatki. Można dodawać znajomych oraz tworzyć sieć znajomych. Taka społecznościowa agregacja wiadomości :)

Tutaj jeszcze raz moje uniwersum. Zapraszam do odwiedzania. Z czasem będę dodawał jakieś nowości :) www.netvibes.com/kazik

…po co mi laptop?

Ostatnio dało się zauważyć pewien trend i pewnie nie pierwszy o nim piszę. Ludzie masowo kupują laptopy. Normalne? No oczywiście, przecież to mobilność!

Zacznijmy po kolei. Po co na cholerę mi laptop? Czy ja jestem informatykiem/biznesmenem który potrzebuje mieć non stop dostęp do sieci? Kupowanie laptopów stało się modą, są kupowane przez sporą część normalnych użytkowników bo to jest trendy mieć laptopa. No dobra. Ja tu z jakimiś nic nie znaczącymi bzdurami wyskakuję a brak konkretów.

Dlaczego nie warto mieć laptopa (zazwyczaj)?

  • Ludzie tłumaczą się, że jest mobilny. Ja się pytam kiedy? Jak go przewozicie z miejsca na miejsce chyba, wtedy się zgodzę, bo używanie go w dowolnym miejscu to raczej jest niewypał. Baterie padają za szybko/internetu wcale nie ma wszędzie (no chyba, że te denne Iplusy itp., ale na to trzeba mieć pieniądze żeby wygodnie korzystać)
  • W porównaniu ze stacjonarnym komputerem wypada blado. Za cenę laptopa o jakiejś przeciętnej konfiguracji mogę kupić sporo lepszego stacjonarnego kompa który będzie o wiele więcej wydajny. Tu się pewnie oburzą studenci. Bo jak taki komputer potem ze stancji do domu przewieźć, bo duży, bo nie wygląda trendy (wydają kupę kasy na maszynę do pisania w Wordzie i używania komunikatora…to samo można mieć za kilkaset złotych za używany komputer z komisu). Czy my naprawdę żyjemy w świecie gdzie nie istnieje żaden transport? Sam z kumplem targałem kolosa wraz z monitorem, klawiaturą oraz głośnikami 2.1 (dość spore). Jakoś nie narzekałem. Teraz kumpel cieszy się wypasionym kompem gdzie za taką cenę jak za jego obecny kupiłby jakiegoś marnego Acera który ledwo sobie radzi z Wordem i Firefoxem jednocześnie otwartym. Jak student chce to potrafi.
  • Bateria i jej użytkowanie. Połowa ludzi mających laptopa nie ma pojęcia jak go użytkować! Traktują go jak komputer stacjonarny który cały czas jest podłączony do prądu. A to raczej nie jest dobre rozwiązanie. Jak wiadomo laptop ma baterię. O dziwo mój znajomy o tym nie wiedział. Myślał, że laptopa to tylko do prądu się podłącza…Owa bateria działa na zasadzie ładowania i ma pewną ilość cykli (ok 500). Dzięki temu bateria zachowuje się normalnie i nie zużyje się za szubko oraz nie zmniejszy się drastycznie jej pojemność. A jak wiadomo masa ludzi ma go cały czas podłączonego do sieci a w takim wypadku bateria się nie “rusza”. Jest cały czas na full. Baterię trzeba czasem rozładować a dokładniejsze info o tym jak eksploatować znajdziecie TU. Może artykuł jest trochę techniczny ale warto poczytać i zastanowić się jak długo nasza bateria już niedomaga. Co do baterii, często ładujemy się do łóżka z laptopem, kładziemy na kołdrze i serfujemy po sieci? Co w tym złego? Bateria w takim stanie szybko się nagrzewa (bliski kontakt laptopa z pościelą i ciepłem które sami wydalamy) i tym samym zmniejsza się jej żywotność.

Dobra koniec mojego zrzędzenia…

…new year’s eve idiot

Oto co robi alkohol z ludzi (zdarzenie autentyczne i bardzo drastyczne, schowajcie dzieci do szaf!). Ostrzegam wszystkich imprezujących gdziekolwiek i kiedykolwiek.

Duża ilość alkoholu i balony skutkują takim oto efektem.

…sylwester!!!

Dziś sylwester! Będzie zabawa, picie oraz końcowe “praying to the porcelain God”. Zobaczymy jak to wyjdzie w praniu…Zaopatrzony w alkohol śmiem twierdzić, że nockę przeżyję w miarę dobrze :)

Swoją drogą usłyszałem dziś od kumpla gdzie spędza sylwka. A gdzie? No jak to gdzie? W World Of Warcraft! Podobno mają być fajerwerki (wirtualne) i szampan (wirtualny) oraz skąpo odziane panny (także wirtualne)…Szkoda gadać…trzeba iść spać by jutro nie spać :)

…nasza-klasa za bardzo wspólna

Kto nie słyszał o tym nowym portalu. W związku z tym nie napiszę tu do czego jest ten portal, streszczę jedynie: Znajdź kumpli ze starych czasów! I wystarczy…

A teraz do sedna. Swego czasu byłem użytkownikiem Facebook.com. Nasza-klasa jest jego marną namiastką. Nie żebym się wymądrzał i krytykował teraz naszą-klasę. Tutaj skrytykuję i przestrzegę jakie zagrożenia niesie ze sobą posiadanie konta w tego typu portalach lecz skupię się na rodzimym projekcie gdyż jest on nam najbliższy.

Spójrzmy na to co podajemy jako nasze dane w profilu. Niby określamy kto je może podejrzeć lub nie dajemy ich wcale. Ale po co są znajomi znajomych którzy mają kolegów i koleżanki. Trochę podpytania i mamy numer gg, maila i czasem nawet obecny adres naszego znajomka który nie podał danych. To nic, że nie chcesz uczestniczyć w tym szaleństwie. I tak ktoś w końcu doda zdjęcie klasowe na którym, niechybnie niczym bohater drugiego planu, znajdujesz się Ty.  Zapytaj kolegę, koleżankę, starego nauczyciela czy nawet kuzynkę czy wujka o stare wspomnienia. Można wyciągnąć wszystko i tym samym dowiedzieć się masy rzeczy o obecnym Tobie. A nie podając żadnych danych łamiemy założenie tego serwisu, więc po co mamy tu konto? Koło się zamyka…

Niby nic wielkiego, powiesz. Machnę ręką i pójdę dalej nie zwracając uwagi na jakieś tam nic nie znaczące przytyki. Tak? A wyobraźcie sobie taką sytuację (autentyki z Facebooka). Idziesz na spotkanie w sprawie pracy w poważanej firmie. Kupa kasy za stanowisko, fura i takie tam bzdety. Pracodawca przeprowadza z tobą miłą rozmowę, świetnie Ci idzie, fucha prawie pewna. A tu nagle nasz przyszły zwierzchnik wyskakuje z pytaniami: “Jak tam studenckie bojkoty produktów mojej firmy? Zapalić trawkę też pan sobie lubi czasem? Będzie pan popalał w toaletach w przerwach obiadowych? A jak tam z tym wystawianiem gołego tyłka z okna pociągu zeszłego roku na wakacje?” Cholera! Skąd on to wie myślisz…Niestety nie jest on w ciemię bity i sprytnie przeszukał serwisy społecznościowe  (poczytał trochę na naszej klasie), info na blogu (wpisał imię i nazwisko a blog wyskoczył na 1 miejscu), wypowiedzi na forach (linki podałeś na blogu) itp. Skoro on to znalazł bez problemu to i każdy znajdzie i nie jest to bynajmniej dobra wizytówka dla firmy. Niestety nasze szanse zatrudnienia w tej firmie zmalały do kilku procentów…

Bardzo śmiesznym i zarazem niebezpiecznym faktem jest to, że na naszej-klasie zakładają konto policjanci. Chodzi o tych co się ukrywają pod kominiarkami. Wystarczy, jakiś mniej świadomy kolega policjant zamieści fotkę kolegów po fachu i podpisze, że trzeci od lewej (ten w krzywo nasuniętej kominiarce to Zenek z 5c) a potencjalna osoba chcąca zemścić się na tej osobie bez problemu odnajdzie w sieci naszego Zenka. Nie wierzysz? Poczytaj, LINK. Internet nie jest taki bezpieczny jak się większości wydaje. I nie trzeba być specjalistą aby znaleźć jakieś info…

Przykładów nadużycia naszej prywatności znajdziemy sporo, ja przytoczyłem tylko niektóre. Co prawda sam mam tam konto, mam zdjęcia i także nie za bardzo stosuję się do zasad bezpieczeństwa, które opisałem bo nie ma co demonizować tego zjawiska i być paranoikiem, lecz niech każdy zwróci uwagę na to co robi on i jego znajomi na naszej-klasie…

…analfabeci!

Choć ten wpis miał być z założenia zbiorem pretensji, irytacji i ogólnego znienawidzenia świata to postaram się powstrzymać od niepotrzebnego nasycania emocjami moich wypocin.

Zauważył to każdy czytając np. komentarze na portalach, posty na forach czy blogowe wpisy…A co? Otóż zbiór znajomo wyglądających znaczków niestety umiejscowionych w tak dziwnej kolejności, że nie sposób odszyfrować jaki przekaz zafundował nam twórca.
Moderatorzy przeróżnych for toczą bezustanną wojnę z masą dzieci neostrady lub troli którzy nie potrafią przelać swych myśli w normalny sposób i bez błędów. Portale typu fotka.pl czy epuls.pl nie poprawiają tej sytuacji. Co ciekawe to w takich miejscach tworzy się nowy język (polskawy lub ponglish) który jest w niczym podobny do ojczystej polszczyzny. Słowa typu: “koffam”, “poklikash?”, “nOOb”, “$iema” i tym podobne twory to standard na tego typu serwisach. Jeden powie, że nie ma co się dziwić bo to portale zrzeszające w większości młode osoby. Że co? To niby nie mają obowiązku pisać z zasadami polskiej pisowni oraz netykiety? Upowszechnienie internetu dla każdego otworzyło bramy na świat gdzie nie trzeba się trzymać twardo wyznaczonych kanonów. Przeciętny użytkownik myśli, że jest anonimowy w sieci (co niestety nie jest prawdą) i szaleje do woli. Żeby trzymać się tematu to przytoczę jedynie przykład z łamaniem zasad ortografii, nawet tych najbardziej podstawowych. Pisanie zdań z małej litery, niewiedza o tym czym jest przecinek (cholernie ciężko przeczytać pół strony na jednym wdechu), o kropce nawet nie wspomnę, “u” i “ó”, i na koniec: po “p” zawsze “rz”(wyjątki: pszczoła, pszenica). Czy to aż takie trudne? Czy naprawdę tak ciężko coś napisać w MS Word, kliknąć żeby program sprawdził i poprawił błędy a potem wkleić to tam gdzie akurat chcemy przelać nasze marne wypociny? Internet spowodował, że cofamy się i używamy prostych słów, przestaliśmy czytać książki dzięki którym wzbogacało się nasze słownictwo. Test może? Wymień w 5 sekund pięć synonimów słowa “szybko”. Tylko nie pytaj co to znaczy synonim…

Doszliśmy do momentu gdzie ludzie nie potrafią czytać (umieli ale gdzieś po drodze zapomnieli jak to się robi). Typowy polak nie potrafi przeczytać w miarę szybko jakiegoś tekstu. Artykuły w gazetach to horror (dlatego popularne brukowce biją kasę, tam nie musisz wiele czytać). Niektórzy co posiedli tą zapomnianą umiejętność niestety nie umięją posiąść mistrzostwa w tej profesji i czytanie ze zrozumieniem to dla nich katastrofa. Krótki tekścik biurowy gdzie trzeba podać parę prostych informacji to dla nich wyzwanie któremu nie sposób sprostać. Dziwię się tym osobom które w szkole średniej dalej czytają literując słowa! Nie dziw się czytelniku! Takie przykłady znam z życia. To nie jest śmieszne, to jest tragiczne. Udzielałem korepetycji takiej jednostce. Owa jednostka jako zadanie miała przetłumaczyć tekst (bez problemu poszło), napisać po polsku to samo (zero problemów), a na koniec odpowiedzieć na parę pytań związanych z tekstem (pytania po polsku). Efekt oczywisty…niemożność zrozumienia tekstu spowodowała zawalenie tej części zadania. Co najciekawsze gdy zadałem pytanie o czym jest ten tekst (ogólnie) otrzymałem ciche: “Nie wiem…”. Bez jaj ludzie! Ta osoba miała 15 lat! Tekst, to było zaledwie 60-70 słów!

Niedawno dostałem maila od znajomej. Z szacunku nie zamieszczę tego tekstu…I tu mam pytanie. Czy pisząc list do kogoś zaczynasz zdanie od małej litery, nie piszesz cześć ani do zobaczenia? Czy walisz takie błędy, że krowy zaczynają latać jak się im to przeczyta? A może zapomniałeś co to jest “list”? Otóż list to stary wynalazek, bardzo stary. Namiastkę tego (choć wygodniejszą i szybszą) znajdziesz pod tajemniczo brzmiącym słowem “e-mail”. Już wiesz o czym mowa? To świetnie :) Tu zacznę…
Jako, że e-mail wyewoluował z normalnego “pisanego” listu nie trzeba nikomu mówić. Pisząc coś takiego staramy się trzymać jakiegoś wzoru. Nie mogę wyobrazić sobie sytuacji gdy ktoś pisze maila do jakiejś firmy z prośba o pracę i wali straszne błędy. Nie wróżę takiej osobie przyszłości w tej firmie (ewentualnie jako dziadek klozetowy, chociaż i tam trzeba umieć czytać i pisać). Powiem szczerze: jak dostaję takiego maila to szczerze odpisuję, że jeśli nie potrafisz do mnie normalnie napisać, to lepiej nie pisz wcale. Mam swoje zasady (trzeba mieć jakieś). Podobnie z rozmowami przez komunikatory internetowe. Boże (a raczej “boshe”) co tu się wyrabia! Rozumiem, że czasem szybko piszemy i popełnimy jakiś błąd. Z tego co widzę u mnie, to większość moich znajomych po błędzie poprawi się. Ale jak ktoś pisze z rażącymi błędami i nawet nie zdaje sobie z tego sprawy to kończę rozmowę i podaję link do strony z cudownym przekazem: http://13k.pl/-/sugestia.php
Skoro jestem przy komunikatorach to chciałem przytoczyć trochę o durnych łańcuszkach ale to chwilowo nie na temat. Temat na inny raz.

Tym oto krótkim wpisem chciałbym wyrazić moją opinię na temat tego co się ostatnio wyprawia. Nie pasuje coś? Daj znać, pogadamy. Ale na boga, jak to nie będzie konstruktywna krytyka napisana po polsku a “polskawu“, to poczęstuję serią linków do wcześniej wspomnianej strony…

…głupie opisy gg | z mojej listy

Trochę się tego nazbierało. Prezentowane tu opisy z komunikatora gg zostały zamieszczone bez wiedzy autorów a czasem z ich zdecydowanym sprzeciwem. :) Dla uspokojenia napięć osoby urażone mogą mi nawrzucać i skopiować mój opis z gg :D

********************************************************************************

Iskra Opole… ja Iskre w dupe pierdole… Iskra Opooooleee…. :D :D
Tutaj inwencja autora mnie pokonała…

PODBIJ MI OKO A BĘDZIE SPOKO ;D
Mówisz, masz!

……………………………….
Tutaj autor ma wiele do przekazania, już chyba lepiej bez opisu :D

Na DworQ z Murzynem Wajcholem :D / potem motur :D / :( / sQl ;/
Tajemniczy szyfr znany tylko wtajemniczonym…

“Po śmiechu zawsze przychodzi płacz… Nie chce już się uśmiechać… “
Z cyklu: Ambitne prawdy życiowe!

Make noodles, not war. Become a pirate, save the world.
Tutaj autor najprawdopodobniej najadł się noodles z grzybkami

najpelsze piwo to lubelski full gul gul gul
Dla niewtajemniczonych polecam wpisać “lubelski full” w youtube

With my gothic boyfriend makin’ love in the creek…
Zwierzenia seksualne prosimy na dru.pl albo jakimś onetowym blogu

Tydzień abstynencji GG //za 7 dni Dojczlandy//Kocham Was!!!
Trzy informacje w jednym, oszczędność miejsca i jaka forma przekazu

KCBM MIŚKU :*
Miśku to rozumiem ale KCMB to znów jakiś szyfr?

If it’s bitter at the start, then it’s sweeter in the end(…)
Nie wiem jak wam ale to mi się jednoznacznie kojarzy

studia sie zaczely no i …deprecha:((((
To jaki sens było je zaczynać?

…NiE BiErZ ZyCiA Na SeRiO—Bo I TaK NiE WyJdZiEsZ Z NiEgO ZyWy…
Życiowa prawda ubrana w “pokemonowe pismo”

Chędożcie się!
Jaka głębia przekazu :P

hold me and control me and then melt me slowly down, like chocolate
Dlatego lepiej być “emenemsem”

Smutno jest być smutnym
Zagadka? Rebus? Nie rozumiem rozumowania autora?

…brak kultury w sieci? WYPIERDALAJ!!!

Mojej walki z debilizmem na gg ciąg dalszy. Dziś taka oto ciekawa stronka dla tych którzy rozmowę ze mną zaczynają od spamu, łańczuszka lub tekstu “PoKliKasH”.
Dla was wszystkich poniższy obrazek z dogłębnym przesłaniem :-D

Wypierdalaj!!

 

Akcję twórcy strony popieram całym sercem i zachęcam innych.
Zamieszczajcie link
http://zanimnapiszesz.ovh.org/
w swoich komunikatorach aby wesprzeć akcję :-D

…MMORPG i kazik (Holy Diverse Suit +666)

Co to jest gra typu MMORPG wie wielu. I także wielu w nie gra…
Wstaje taki człowiek rano i leci do kompa lub konsoli aby nabić kolejny poziom dla swojej jakże pięknej postaci. Leci tak z tą grą pół dnia, robi przerwę na obiad a potem znów do gry. Co bardziej hardcorowe przypadki potrafią grać dniami (pewnie ktoś im żarło i nocniki przynosi).
Nie powiem…też lubię tego typu rozrywkę. Ale wystarczy mi godzinka lub dwie. Człowiek ma też oprócz tego życie które i tak często jest bardzo zawalone innymi ważniejszymi sprawami.

Dziwię się niektórym że, takie gry im się nie nudzą. Po pewnym czasie gra jak każda inna staje się monotonna. Gdy człowiek spędza tydzień aby uzyskać następny poziom doświadczenia i zdobyć “Holy Diverse Suit +666″ to coś jest nie tak…czemu? Bo to nie istnieje. Rozumiem dzieciaki z podstawówki. Mają masę czasu i nic na głowie więc mogą sobie pozwolić na takie rozrywki. Byłem i jestem świadkiem gdy przez MMORPG rodzą się kłótnie i spory. Znajomi się spotykają rzadziej, ich relacje nie są już takie same. Miłość i przyjaźń zeszła na drugi plan…Po co to, się pytam? Czy to jest warte super miecza zdolnego zabić kilka nowych potworów? Na dodatek jedno i drugie wirtualne…

Następna strona »